Wychowanie poprzez sport

Andrzej Rębowski
Artykuł opublikowany w tygodniku Myśl Polska Nr 3 (1507), 3 czerwca 2001 r.


Maj - młodzież wybiega, jak co roku, na zielone błonia. Wśród traw i kwitnących drzew migają sylwetki domorosłych sportowców. Gromady biegają za piłką "kopaną", gdzie indziej podwórkowi "czarodzieje" zaliczają kolejne kosze. Najciszej z boku mkną zwolennicy "przełajów".

Wiosna rozruszała część młodego pokolenia, ale niestety nie wszystkich. A mamy jeszcze wszyscy w pamięci wspaniałą, dzięki Adamowi Małyszowi, zimę. Skromny zawodnik z Wisły obudził wówczas nie tylko zainteresowanie sportami zimowymi wśród młodzieży. Ożywił on także wśród całego społeczeństwa uczucia patriotyczne, na co dzień pacyfikowane przez kosmopolityczne media. Obecnie żyjemy w oczekiwaniu sukcesów piłkarzy. Jeszcze raz potwierdziła się stara prawda o magicznej sile sportu.

Truizmem jest stwierdzenie, że wychowanie dzieci i młodzieży w całej cywilizacji euro-atlantyckiej, przechodzi głęboki kryzys. Pozornie sytuacja wygląda dziwnie. Oto jeszcze nigdy dotąd, wychowawcy nie mieli w rękach tyle i tak atrakcyjnych "narzędzi technicznych", urozmaicających i wzbogacających proces wychowania (rozliczne media, programy telewizyjne i gry komputerowe, internet itp.). Problem polega jednak na tym, że wspomniane "nośniki współczesnej cywilizacji" zawierają często takie treści, że nie tylko nie wspomagają wychowania, ale niszczą jego podstawy". Niektóre stanowią wręcz zagrożenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego młodego pokolenia.

Komercyjny i liberalny zarazem charakter większości mediów powoduje, iż odkłada się do lamusa dotychczasowe niepodważalne normy moralne i obyczajowe. Twórcy telewizyjni, programiści gier komputerowych i inni im podobni "postępowcy" realizują koncepcję wychowania opartą na zanegowaniu dotychczasowych autorytetów i norm moralnych. Podważają autorytet rodziców, nauczycieli i innych wychowawców. Dorosłe pokolenie stawiają "pod pręgierzem" młodocianej opinii publicznej. Natomiast, na młode barki zrzuca się cały ciężar odpowiedzialności za życiowe decyzje. W warunkach faworyzowania idei wątpliwych lub z gruntu złych; w sytuacji, gdy milczą autorytety i lekceważone jest doświadczenie starszych, łatwo o decyzje prowadzące na manowce. W imię tak zwanego "postępu" (podobnie jak za czasów PRL, ale pod innymi hasłami), pozbawia się młode pokolenie chrześcijańskich ideałów i patriotyzmu. Na miejsce polskie wspaniałej tradycji, historii i kultury, poprzez znajomość i miłość , którymi wiedzie prawdziwa duchowa droga do Europy i świata - aplikowany jest pusty wewnętrznie kosmopolityzm, wypełniony bezmyślną tolerancją bez miary i podejrzaną "Europą bez granic" (również moralnych?!). Bzdurne hasełko "róbta co chceta", trafnie wyraża ten antypedagogiczny, antyrodzinny, antynarodowy i antychrześcijański program edukacji.

Młody człowiek, ze względu na niewielkie doświadczenie i nieukształtowana osobowość, aby właściwie móc sobą pokierować, potrzebuje wsparcia przyjaznych autorytetów. Tradycyjne wychowanie opierało się na dążeniu do poznawania obiektywnej prawdy, wskazywało na cel i sens życia. stawiało przed oczy ideały służby w wymiarze rodzinnym, narodowym, zawodowym, społecznym. Te ideały (dobra, miłości, sprawiedliwości itp.) wspierał autorytet nauczyciela - wychowawcy, sam z kolei oparty o znajomość życia i wielowiekowe doświadczenia naszej cywilizacji. Obecnie, młodzież pod wpływem pseudoautorytetów medialnych (np. gwiazd pop-kultury) traci możliwość przyswajania wyższych wartości duchowych. stąd tak wiele wśród młodych tragedii życiowych, spowodowanych narkomanią, alkoholem, nikotyną . Stąd tyle chamstwa na co dzień, prymitywizmu pojęć i zachowań oraz wulgarnego słownictwa. Podsuwani są młodzieży (w grach komputerowych i filmach) jacyś fantastyczni supermani, kroczący do jakiegoś podejrzanego "dobra", poprzez ... pasmo zbrodni.

Zapomina się dzisiaj o konieczności zachowania więzi międzypokoleniowej. Nauczyciele, szczególnie przy różnych pozaszkolnych kontaktach z młodzieżą (wycieczki, zawody sportowe itp.), widzą jak bardzo jest ona zagubiona, sfrustrowana i samotna. Dużo czasu trzeba poświęcać na wyciszenie antypedagogicznych wpływów mediów i niewiele go pozostaje na kształtowanie pozytywnych postaw.

Istnieją jeszcze, na szczęście szkoły i nauczyciele bardzo poważnie i odpowiedzialnie traktujący pracę z młodzieżą. Dobro młodych ludzi stawiają oni ponad spektakularne mody. Szczególnie dobre efekty pedagogiczne tam gdzie współdziała "triumwirat": rodzice, szkołą, parafia, wsparty harcerstwem i sportem.

Jako byłemu zawodnikowi i wieloletniemu nauczycielowi wychowania fizycznego, szczególnie bliska jest mi idea wychowania poprzez sport. Apolityczny, nie uznający różnic socjalnych i światopoglądowych, a z natury swej atrakcyjny sport - powinien stać się jednym z głównych sposobów zapobiegania złym wpływom wychowawczym i kształtowania właściwych postaw życiowych wśród dzieci i młodzieży. Zalety sportu są liczne i ogólnie znane. Sport pobudza ambicje, uczy określonych reguł rywalizacji, przez co zmusza do szacunku dla przeciwnika, i realnej oceny własnych możliwości; wpływa korzystnie na rozwój fizyczny i psychiczny, "konserwuje" zdrowie. Uczy opanowania, obowiązkowości i pracy w zespole, a także odpowiedzialności za siebie i innych. Wyrabia refleks i odwagę. Pobudza uczucia patriotyczne (w skali lokalnej i narodowej). Sport posiada ścisłe związki z etyką i z estetyką. Bo czymże jest w istocie widowisko sportowe, jeśli nie swoistym spektaklem teatralnym, odbywającym się pod gołym niebem lub w hali? Umiejętnie prowadzone zajęcia sportowe w szkole mogą się stać dla każdego ucznia dobrym przygotowaniem do dorosłego życia.

Jako organizator wielu szkolnych imprez sportowych, posiadam spore doświadczenie w zakresie oddziaływania sportu na dzieci i młodzież. I na tej podstawie twierdzę z całym przekonaniem: sport szkolny powinien stać się oczkiem w głowie władz oświatowych, samorządowych i państwowych. Nie każdy uczeń pasjonuje się matematyką czy biologią, ale każdy lubi ruch na świeżym powietrzu. Atrakcyjne, sportowe "lekarstwo", może być najlepszą odtrutką na zagrożenia występujące w procesie wychowania. Rywalizacja sportowa nie może jednak istnieć sama dla siebie. Podobnie jak igrzyska olimpijskie dorosłych sportowców, również szkolne zawody sportowe powinien poprzedzać uroczysty ceremoniał otwarcia i zamknięcia. Większym zawodom powinny towarzyszyć konkursy plastyczne, literackie. taneczne, piosenkarskie lub wiedzy na temat miasta , regionu, polski, Europy i świata.

Ideały olimpijskie: citius-altius-fortius (szybciej, wyżej, silniej), wspomagane zasadą fair play, mogą skierować młodzieńczą energię, chęć znaczenia, walki i rywalizacji we właściwym kierunku. Popierajmy zatem rozwój szkolnego sportu! Im więcej bowiem dzieci i młodzieży ogarnie sportowa pasja, tym mniej będzie wśród niej chorowitych słabeuszy lub różnych zagubionych osobników: zwolenników palenia papierosów, picia alkoholu, używania narkotyków, rozwydrzonych pseudo kibiców itp. Sport może uratować przed zmarnowaniem życia już na starcie. Z całą pewnością, dla dobra całego narodu, sport powinien spełniać ważniejszą niż dotychczas rolę w budowaniu psychicznej i fizycznej tężyzny młodych Polaków.


   

Wykonanie strony www: Wyszków 84